Friday, 2 August 2019

Renault Megane IV RS 2018 (Norev)

Megane RS jest z nami już 15 lat. Od momentu debiutu w 2004 roku pojawiły się dwie generacje modelu, obie uznawane przez dziennikarzy motoryzacyjnych za jedne z najlepszych pojazdów w swojej klasie. Jak na hot hatcha przystało, oferowały świetne osiągi, dobre prowadzenie i radość z jazdy. Trzecia generacja modelu RS, (bazująca na czwartej generacji Megane) ma więc poprzeczkę ustawioną bardzo wysoko. Zadanie jest tym trudniejsze, że konkurencja nie śpi i Megane RS ma mocnych rywali z Civikiem Type R, Golfem GTI czy Focusem ST na czele.

Pierwsze wrażenie jest świetne. Szczególnie w kolorze Orange Tonic, auto z wielkimi felgami (standardowo 18 cali, w opcji 19), poszerzonymi błotnikami i dyfuzorem zdaje się krzyczeć „Patrz na mnie!”. W porównaniu do krzykliwego nadwozia, środek jest wręcz konserwatywny. Króluje tutaj czerń, urozmaicona tylko czerwonymi przeszyciami kierownicy oraz foteli. 

Wygląd wnętrza jest jednak w hot hatchu chyba najmniej ważną sprawą. Liczy się to, jak auto jeździ. A jeśli wierzyć dziennikarzom motoryzacyjnym, jeździ całkiem dobrze! Największą zmianą względem poprzednika jest rezygnacja z wolnossącej, dwulitrowej jednostki na rzecz turbodoładowanego silnika 1.8 TCe. Mimo mniejszej pojemności, nowy silnik dysponuje 280 KM oraz 390 Nm momentu obrotowego. Pozwala to na sprint do 100 km/h w 5,8 s. W opinii dziennikarzy jest to silnik poprawny, lecz brakuje mu rasowego dźwięku a charakterystyka jego pracy nie wyróżnia się niczym szczególnym.

Strumień pochwał płynie natomiast w kierunku zawieszenia. Specjaliści podkreślają, że jest dobrze wywarzone i zapewnia wielką frajdę z jazdy. W poprawieniu trakcji pomaga system skrętnych tylnych kół 4 Control, znany już z innych modeli Renault.

Jak więc wypada nowe Megane RS na tle swoich poprzedników? Jest znacznie bardziej wyważone. Brak tutaj takiej dzikości, jaka charakteryzowała starsze RSy. Teraz jest praktyczniej i dojrzalej.

O miniaturze
Tak jak Mégane 1:1, Mégane w skali 1:43 prezentuje się bardzo efektownie. Płomienno pomarańczowy lakier położono czysto i równomiernie. Co równie ważne, dobrze dobrano grubość pigmentu, dzięki czemu modelik wygląda naturalnie. Wrażenie naturalności potęgują idealnie odwzorowane felgi Interlagos oraz widoczne tarcze i zaciski hamulców. Mały szczegół, a efekt wielki. Trudno znaleźć tu jakiekolwiek niedociągnięcia. Modelik wygląda świetnie!

Ciekawostką jest fakt, że Megane RS w kolorze Orange Tonic można kupić w dwóch wersjach. „Zwykłej” w pudełku Noreva, oraz dealerskiej w pudełku z logiem RS, limitowanej do 4000 sztuk. Mój egzemplarz pochodzi z serii dealerskiej.

*********
Megane RS is with us for 15 years already. Since its debut in 2004, two generations of the model were presented, both regarded by motor journalists as one of the best vehicles in their class. As you would expect from a hot hatch, they offered great performance, good handling and joy from driving. Therefore, the third generation of RS (based on fourth generation Megane) has the bar set really high. The task is even harder, because the competition doesn’t sleep and Megane RS has strong opponents with the Civic Type-R, Golf GTI and Focus ST at the forefront of the rivalry. 

The first impression is fantastic. Especially in Tonic Orange, the car on massive wheels (18” alloys as standard, 19” as option) with bulging wheel arches and diffusors seems to be shouting “Look at me!”. Compared to the flashy exterior, the interior is almost conservative. Black colour reigns here, spiced up only by red stitching on the steering wheel and seats.

However, the look of the interior is possibly the least important aspect of a hot hatch. What really matters, is how the car drives. And if we are to believe the motor journalists, it drives pretty well! The biggest change compared to the previous model is ditching the naturally aspirated, two-litre unit, in favour of a turbocharged 1.8 TCe engine. Despite a smaller capacity, the new engine has 280 bhp and 390 Nm of torque. This allows a dash to 100 km/h (60 mph) in 5.8 s. In journalists’ opinion, it is a decent engine, but it lacks that sporty sound and its work style is a little bit ordinary. 

However, a stream of praise is targeted towards the chassis. The experts highlight that it is well balanced and gives lots of fun when driving. To improve handling, the four-wheel steering system 4 Control was used, already known from other Renault models.

How does the new Megane RS fare against its predecessors? It is much more balanced. It lacks the wildness that distinguished the older RS models. Now, the Megane is more practical and grown up.

About the miniature
Just like the Megane 1:1, the Megane in 1:43 scale is very eye-catching. The fiery orange paintwork is very clean and even. What’s equally important, the size of pigment has been chosen well, so the model looks natural. This impression is perpetuated by the perfectly reproduced Interlagos wheel trims and visible brake discs and pads. A small detail, but a massive effect.  It is difficult to find any flaws whatsoever. The model looks great!

Interestingly, you can get the Megane RS in Orange Tonic paint in two variants. An "ordniary" one in a Norev box, or a dealership one, with an RS themed box, limited to 4000 models. My model comes from the dealership series.





Renault Megane RS 2018 (1:43)
by Norev
Ltd edition of 4000 pcs

Monday, 29 July 2019

Renault Twingo Le Coq Sportif 2019 (Norev)


Słodkie jak cukierek. Takie było Twingo trzeciej generacji. Renault przy okazji liftingu swojego podstawowego modelu, postanowiło jednak zwiększyć zawartość cukru w cukrze, i tym sposobem Twingo AD 2019 jest jeszcze słodsze i jeszcze bardziej urocze.

Niestety, nie dla nas taka słodycz. Producent, wraz z wprowadzeniem do sprzedaży wersji poliftingowej, wycofał model z polskiej oferty. Zresztą, nie tylko z polskiej – taka sama sytuacja ma też miejsce w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Główny powód to znikome zainteresowanie. Na naszym rynku sprzedano w ub. roku jedynie 182 egzemplarze. Dla porównania, na rodzimym francuskim rynku, Twingo znalazło w 2018 roku ponad 40 tys. chętnych.


Co w takim razie zmieniono w ramach liftingu? Odświeżone Renault Twingo można poznać po nowych zderzakach, światłach dziennych w kształcie litery „C” oraz obniżonym o 1cm zawieszeniu. Powiększono też paletę kolorów m.in. o barwę „żółty Mango” a do oferty dodano 16-calowe felgi ze stopów lekkich. Czyli zmieniło się niewiele.

Podobnie zachowawcze podejście zastosowano we wnętrzu. Nowy lewarek skrzyni biegów, zamykany schowek przed pasażerem, nowe kolory wykończenia wnętrza a w najbogatszych wersjach – nowy system rozrywkowo-informacyjny Easy Link z 7-calowym wyświetlaczem.


Gdyby wprowadzone zmiany kogoś nie przekonały (co jest prawdopodobne), Renault dokłada do nich dzisiejszego bohatera, limitowaną wersję Le Coq Sportif. Opracowana wspólnie z francuskim producentem odzieży sportowej, ma być podkreśleniem francuskiej szkoły wzornictwa. Kolorowe pasy i kogucik Le Coq Sportif najlepiej wyglądają na białym nadwoziu, jednak klienci do wyboru mają też czarny lub szary lakier.

W środku również mamy do czynienia z emblematami firmy Le Coq Sportif oraz charakterystycznymi, biało-czerwono-niebieskimi barwami. Model oparto o najbogatszą wersję wyposażeniową nowego Twingo.

Producent nie podaje ile egzemplarzy wersji specjalnej planuje wyprodukować, ani ile ta produkcja będzie trwała. Mam jednak przeczucie, graniczące z pewnością, że większość egzemplarzy Twingo Le Coq Sportif trafi do klientów we Francji.

O miniaturze

W poprzednim wpisie o nowym Clio cieszyłem się, że Norev ponownie zaczął wypuszczać modele Renault w gablotkowej jakości. Radość była to jednak przedwczesna, gdyż nowe Twingo dostępne jest tylko w wersji budżetowej. Szkoda, bo szczególnie w wersji Le Coq Sportif autko prezentuje się efektownie. Norev przepuścił okazję na świetny modelik. Ten, który dostaliśmy nie jest zły, ale jak to w budżetowych wersjach, brakuje kilku detali które robią różnicę. Lusterka bez szkiełek odlane z nadwoziem, matowe reflektory i zupełnie czarne wnętrze obniżają ocenę modelu. Drażni to o tyle, że modelik nie jest oferowany w budżetowej, tylko gablotkowej cenie. Wkłady lusterek i malowanie wnętrza wykonałem sam, ale za cenę ok. €40 jest to niedopuszczalne. Fakt, że to limitowana do 1000 sztuk edycja, wysokiej ceny nie usprawiedliwia.

*********
As cute as a button. That was the third-gen Twingo. With its mid-life facelift, Renault decided to increase the “aww” factor of its entry model and thus, Twingo AD 2019 is even cuter and more adorable.


Unfortunately, such cuteness isn’t for everyone. The manufacturer decided to remove the model from its line up in a few countries, including UK, Ireland and Poland. The main reason for such action are low sale numbers. For example, in Poland, only 182 units were sold last year. In comparison, in its French home market, the Twingo found over 40,000 buyers in 2018.

What has actually changed after the facelift then? Refreshed Renault Twingo can be recognised by new bumpers, letter “C” shaped daytime running lights and 1 cm lower ride height. The colour palette has also been extended with shades such as the “Mango Yellow” and for the first time, 16-inch alloy wheels were added to the range. So, not much has changed. 

A similarly conservative approach was used in the interior. A new gear knob, closed glovebox, new trim colours and in the top-spec – a new Easy Link infotainment system with a 7-inch touchscreen.

If the implemented changes didn’t convince someone (which is possible), Renault adds to the mix the Le Coq Sportif limited series. Developed with the French sportswear brand, it is meant to highlight the French school of design. The multi-coloured stripes and Le Coq Sportif’s rooster look best on white paintwork, but the buyers can also choose from grey and black.


Inside, we also have Le Coq Sportif emblems and characteristic white, red and blue colours. The model was based on Twingo’s top level trim. 

The manufacturer doesn’t say how many units of the limited series it’s planning to make or how long the production will last. I do have a feeling though, that most of Twingos Le Coq Sportif will reach the clients in France.

About the miniature
In the previous post about the new Clio, I was pleased that Norev resumed releasing Renault models in good, showcase quality. My joy was unfortunately premature, because the new Twingo is only available in the budget series. It’s a shame, because the car, especially in Le Coq Sportif guise, looks very attractive. Norev clearly missed an opportunity for a great model. The one that we got isn’t bad, but typically for budget models, it lacks some detail which make a difference. “Glassless” wing mirrors moulded with the body, matte headlamps and completely black interior lower the perception of the model. It is particularly annoying, because the model isn’t offered at a budget, but at a normal price. I added the wing mirror glass and coloured the interior myself, but for price of ca. €40 this is unacceptable.  The fact, that this is a series limited to a 1000 models, doesn't justify such a high price.





Renault Twingo Le Coq Sportif 2019 (1:43)
by Norev
Ltd Edition of 1000 pcs

Monday, 1 July 2019

Renault Clio V RS Line 2019 (Norev)


15 mln sprzedanych egzemplarzy od 1990 roku, najpopularniejsze auto segmentu B w Europie przez ostatnie 5 lat,a w latach 2012-2018 systematyczny wzrost sprzedaży. Nic dziwnego, że Clio jest dla Renault modelem priorytetowym. Najnowsza, piąta generacja modelu, ma kontynuować to pasmo sukcesów.

Kontynuacja sukcesów zaczęła się jednak od małego falstartu. W połowie stycznia, na parę tygodni przed oficjalnym przedstawieniem zdjęć nowego Clio, do internetu wyciekło zdjęcie modeliku, które zdradziło wygląd samochodu. Na szczęście dla Renault, zasięg wycieku nie był duży. Dalej, wszystko przebiegało już zgodnie z planem: pod koniec stycznia opublikowano pierwsze oficjalne zdjęcia, a w marcu, podczas salonu samochodowego w Genewie, Clio miało oficjalną premierę.

Z zewnątrz, Clio V bardzo przypomina poprzednika. Jest to celowy zabieg producenta, bo obecna jeszcze w sprzedaży generacja jest powszechnie chwalona za swój wygląd. Jak podkreśla Laurens van den Acker, dyrektor ds. designu Grupy Renault, „postanowiliśmy pozostać przy DNA marki, dodając nowemu modelowi elegancji i nowoczesnego stylu”. W porównaniu do poprzedniego modelu najnowsze Clio zyskało bardziej muskularną sylwetkę, przeprojektowane przednie reflektory, upodabniając je do tych, które znajdziemy chociażby w Renault Mégane oraz lekko zmieniony tył.
 O ile wygląd nadwozia jest przykładem ewolucji, to w środku samochód przeszedł istną rewolucję. Choć auto jest krótsze od poprzednika o 14 mm (4048 mm długości) i niższe o 30 mm (1440 mm), to w środku ma być bardziej przestronne, praktyczne i nowocześniejsze. Znacznie poprawiono jakość użytych materiałów (Renault chwali się że jest to nowy standard w klasie) i przeprojektowano cały kokpit - na konsoli środkowej króluje teraz pionowy monitor dotykowy o przekątnej 9,3 cala a zamiast tradycyjnych zegarów przed oczami kierowcy znajduje się wielofunkcyjny ekran. W materiałach prasowych szczególnie dobre wrażenie robi dwutonowe, szaro-beżowe wnętrze, dostępne jednak tylko w bogatszych wersjach. 

Jeżeli chodzi o technikę, to tutaj też postawiono na rewolucję. Clio piątej generacji korzysta z nowej płyty podłogowej CMF-B, a także nowej architektury elektrycznej i elektronicznej. Zupełną nowością w gamie ma być napęd hybrydowy E-TECH, wykorzystujący silnik benzynowy 1,6l, silnik elektryczny i akumulator trakcyjny o pojemności 1,2 kWh. Debiut tej wersji zaplanowano na 2020 rok. Najpierw w sprzedaży pojawią się jednak tradycyjne wersje spalinowe: trzycylindrowy, wolnossący 1.0 SCe (65 i 75 KM) oraz turbodoładowane TCe – 1.0 100 KM oraz 1.3 130 KM. W ofercie będzie też diesel 1.5 Blue dCi w dwóch wariantach mocy: 85 i 115 KM.

W salonach nowe Clio pojawi się jesienią.

O miniaturze
W końcu! Nowe, niesportowe Renault od Noreva w przyzwoitej jakości. Od jakiegoś czasu, nie wiedzieć czemu, połowa gamy Renault ukazuje się tylko w budżetowej gamie Noreva, dlatego debiut nowego Clio w jakości „premium” to miły powiew świeżości i nadzieja na przyszłość.

Prezentowane Clio to wersja RS Line, czyli jedna z topowych odmian modelu. Wyróźnikiem tej odmiany są inne zderzaki oraz specjalne wzory felg. Te ostatnie w miniaturce odwzorowano bardzo ładnie. Widać też tarcze hamulcowe, czego brakuje w wersji budżetowej. Producent starał się wiernie odwzorować model, więc w wielu miejscach mamy emblematy RS Line i Clio.


Modelik Clio pomalowany jest bardzo starannie, a grubość pigmentu dobrze dobrano, więc nie mamy wrażenia obcowania z zabawką. Szczególnie, że modelik posiada tabliczkę z numerem serii.

Jakieś wady? Cena - mogłaby być niższa. Jeśli jednak chodzi o jakość produktu, to przyznam, że ja ich nie widzę.


*********
15 million units sold since 1990, most popular B-class car in Europe for the past 5 years and a continuous sales growth between 2012 and 2018. It’s hardly surprising that Clio is a priority model for Renault. The latest, fifth generation of the model, is hoping to continue the streak of success.


However, the continuation of successes began with a false start. In mid-January, a couple of weeks before the official photo release of the new Clio, an image of a scale model leaked to the internet, revealing the car’s looks. Thankfully for Renault, the impact of the leak wasn’t widespread. From then on, everything ran according to the plan: at the end of January first official images were published and in March, during the Geneva Motor Show, Clio had its official premiere.


On the outside, Clio V largely resembles its predecessor. That’s a deliberate move from the manufacturer, as the model currently on sale is widely praised for its looks. Renault’s design chief Laurens Van den Acker stated, “we decided to stick our DNA, giving the new model more elegance and modern style”. Compared to the previous model, the latest Clio gained a more muscular silhouette, redesigned headlights, now resembling those found in Renault Mégane, and a slightly revamped rear.

Whilst the exterior styling is an example of evolution, the interior underwent a real revolution. Although the car is shorter than its predecessor by 14 mm (4048 mm in length) and lower by 30 mm (1440 mm), the cabin is meant to be more spacious, practical and modern. The quality of materials used was vastly improved (Renault boasts it sets a new standard in the class) and the dashboard fully redesigned – its central position is taken up by a new, 9.3-inch touchscreen and instead of traditional dials in front of the driver, we now have a digital instrument display. In the press releases, a particularly good impression is made by the two-tone, grey and beige interior, available only in the higher specs however.


In terms of tech, revolution mode was also selected. Fifth-generation Clio uses the new CMF-B platform and with it - new electrical and electronic architecture. A true novelty in the range, will be the hybrid powertrain, called E-TECH. It uses a 1.6-litre, naturally aspirated petrol engine, an electric motor and a 1.2kWh battery. The debut of this model is planned for 2020. First to go on sale however, will be the traditional fossil fuel models: three-cylinder, naturally aspirated 1.0 SCe (65 and 75 bhp) and turbocharged TCe – 1.0 100 bhp and 1.3 130 bhp. There will still be a diesel option – a 1.5 Blue dCi in 85 bhp and 115 bhp variants.

The new Clio will arrive in the showrooms in autumn.

About the miniature
Finally! A new, non-sporty Renault of a decent quality from Norev. For a while now, for some reason, half of Renault’s line-up is released only in Norev’s budget series. Therefore, the debut of new Clio in “premium” quality is a breath of fresh air and hope for the future.

The presented Clio is the RS Line, which is one of the model’s top specs. It can be distinguished by redesigned bumpers and unique alloy wheels. The latter have been very nicely captured in the miniature. You can also see the brake discs and pads, which is missing from the budget version. The manufacturer tried to accurately replicate the model, so in many places we have the RS Line and Clio emblems. 

The little model is painted very neatly, with the pigment grain being chosen correctly, so you don’t feel you’re dealing with a toy. This impression is enhanced by the serial number engraved on the packaging. 

Any flaws? The price - it could be lower. However, as far as the quality of the product is concerned, I have to admit that I can't see any.




Renault Clio RS Line 2019 (1:43)
by Norev
Ltd edition of 3000 pcs

Sunday, 2 June 2019

Fiat Panda 45 1984 (Minichamps)


Nie od dziś wiadomo, że Fiat jest specjalistą od tworzenia miejskich samochodów. Każdy model tej włoskiej firmy cieszy się dużą popularnością i nie inaczej jest w przypadku Pandy pierwszej generacji.

Autko w gamie Fiata sprawowało rolę następcy modelu 126, choć ze względu na specyfikę polskiego rynku, było postrzegane u nas jako model o klasę wyższy. Prace projektowe rozpoczęto w drugiej połowie lat 70., a myślą przewodnią było stworzenie możliwie najprostszego i taniego w eksploatacji samochodu. Założenia przyświecające konstruktorom świetnie oddają słowa Giorgetto Giugiaro, odpowiedzialnego za design modelu: „Panda jest jak para jeansów. Taka prosta, praktyczna część ubioru, bez szaleństw”. Przyznacie, że to opis mocno różniący się od dzisiejszych rozdmuchanych sloganów reklamowych. Był to jednak opis szczery i prawdziwy. Prosty kształt nadwozia, spartańskie wnętrze, słabe silniki – jest to z pewnością jeden z najbardziej ascetycznych samochodów lat 80.
Taki spartański charakter nie odstraszał jednak nabywców, szczególnie na rodzimym, włoskim rynku. Wręcz przeciwnie – w 1981 roku, rok po debiucie, Panda miała rekordowy, 60-procentowy (!) udział we włoskim rynku nowych samochodów!  Popularność utrzymywała się przez lata i we Włoszech auto zapracowało sobie na status kultowego.

Tajnikami tak wielkiego sukcesu były niska cena i koszty utrzymania oraz… funkcjonalność. Choć Panda ma długość 3,38m i troje drzwi, w swoim czasie uznawana była za pojazd nadzwyczaj funkcjonalny. Auto skrywa dość duży bagażnik (270 l) a tylną kanapę można składać i przesuwać. Można też całkowicie rozłożyć wszystkie fotele i kanapę, zmieniając wnętrze Pandy w łóżko. Dodatkowo, w pierwszych seriach modelu, można było zdemontować tapicerkę oraz boczki drzwi aby je wyprać.

Początkowo Panda oferowana była z dwoma silnikami benzynowymi. 30 konną, dwucylindrową jednostką 652ccm pochodzącą z Fiata 126 oraz czterocylindrową, 45 konną o pojemności 903ccm z modelu 127. Te dwie wersje, oprócz oznaczeń, można odróżnić od siebie umiejscowieniem grilla. W Pandzie 30 znajduje się po lewej stronie, w Pandzie 45 po prawej.

W 1982 roku Fiat wprowadził do oferty model 45 Super. Jak wskazuje nazwa, był to model ulepszony. Samochód zyskał lepsze wyposażenie oraz pięciostopniową skrzynię biegów. Na zewnątrz, największe zmiany zaszły z przodu - Panda otrzymała dużą atrapę chłodnicy z czarnego tworzywa z dużym logiem Fiata. Pozostałe wersje produkowano pod nazwą Comfort.

W listopadzie 1984 roku we wszystkich wersjach pojazdu zastosowano zmiany z modeli Super i wprowadzono nowe wersje wyposażenia: L, CL i S. Właśnie model z tego okresu przedstawia miniatura Minichamps.

Dwa większe liftingi przeprowadzono w 1986 i 1991 roku. Przez następne lata samochód jednak systematycznie modyfikowano, głównie zmieniając wykończenie wnętrza i wyposażenie.

Auto utrzymało się w sprzedaży aż do roku 2003, jednak pod koniec produkcji oferowano je tylko we Włoszech. W połowie lat 90. Pandę na rynkach Europejskich z powodzeniem zastąpiły Fiaty Cinquecento i Seicento.

O miniaturze
Czerwona Panda firmy Minichamps to bardzo udany model. Idealnie dobrane proporcje nadwozia ozdobione są świetnie wyglądającym czerwonym lakierem oraz wiernie odwzorowanymi detalami jak oznaczenia modelu czy kształt felg. Wizerunek modelu dodatkowo poprawiają reflektory w których nie widać bolców mocujących. Mała rzecz, a różnica wielka.

Wnętrze prezentuje się równie nienagannie co nadwozie. Pomalowane na czarno-beżowo, jak w prawdziwej Pandzie, wygląda bardzo realistycznie. Smaczku dodaje logo Fiata na kierownicy.

Reasumując - trudno się do czegokolwiek przyczepić. Modelik wygląda cudownie! Pewnym minusem może być tylko brak tablic rejestracyjnych. Z drugiej strony - można je stosunkowo łatwo dorobić we własnym zakresie, co też uczyniłem.

*********
It’s no big news that Fiat is a specialist when it comes to creating small cars. Every small model this Italian company is successful and first generation Panda is no exception.

In Fiat’s line-up, this tiny car played the role of a successor to the 126 model. Initial works began in the late 70s and the primary goal was to create the simplest and cheapest to run car possible. The project brief was skilfully reflected in words of Giorgetto Giugiaro, who was responsible for model’s design: “The Panda is like a pair of jeans, that simple, practical, no frills piece of clothing”.  You’ll admit that it’s a description vastly different from today’s blown out of proportion marketing slogans. It was however a sincere and honest description. A simple shape, spartan interior, sluggish engines – it surely is one of the most ascetic cars of the 80s.

That spartan character didn’t scare away the customers, especially in the home Italian market. Quite the opposite – in 1981, one year after its debut, Panda had a record 60% (!) share in the Italian new car market. The sales were strong for years and in Italy the first Panda gained a cult car status.
The secret to such big success was low price and running costs and also…practicality. Despite having 3,38m in length and three doors, Panda was deemed in its time as an incredibly practical car. The car sports a relatively large boot (270 l), whilst rear seats could be folded and moved. Front and rear seats could also be folded flat to convert Panda’s interior into a bed. Additionally, the first Pandas featured removable and washable seat covers, door trims and dashboard cover.

Initially, Panda was offered with two petrol engines. A 30hp, 652 cc straight-two-cylinder unit adopted from the 126 model and a four-cylinder, 45hp, 903ccm engine from the 127. The two variants, apart from badges, can be distinguished by the position of the front grille. In Panda 30 it is shifted to the left, in Panda 45 to the right.

In 1982 Fiat introduced the Panda 45 Super. As the name suggests, it was an improved model. The car gained better trim and a five-speed gearbox. On the outside, the biggest changes were visible at the front – Panda received a new black plastic grille with Fiat’s big logo. Previous specification models were continued as the "Comfort" trim.

In November 1984 all the models received design features of the “Super” variant and new trims were introduced: L, CL and S. A model from this period is represented by Minichamps’ miniature.

Two major facelifts were done in 1986 and 1991. In the following years however, the car was continuously modified, mostly by altering interior finish and trim levels.

The car was sold until 2003, but towards the end of its production it was only offered in Italy. In the mid-90s, Panda was successfully replaced in the European markets by Fiat Cinquecento and Seicento.

About the miniature
Minichamps' red Panda is a very good model. Perfectly captured proportions of the car's body are decorated with magnificently looking red paint and meticulously replicated details, such as badges and wheel trims. Model's appearance is further improved by headlamps without visible mounting pins. A small thing, but makes a great difference.


The interior looks equally impeccable. Painted in black and beige, like in the real Panda, it looks very realistic. Fiat's logo on the stering wheel is a tasteful addition to this.

In summary - it's really tricky to fault anything. The model looks marvellous! A potential flaw could be the lack of number plates. On the other hand - they are fairly easy to add yourself, which I did do.



Fiat Panda 45 1984 (1:43)
by Minichamps, Ltd edition of 3024 pcs

Monday, 15 April 2019

Peugeot 206 1998 (Norev)

Peugeot modelem „206” dokonało rzeczy niemożliwej. Zastąpiło bowiem najpopularniejszy w swoich dziejach, kultowy model „205” pojazdem, który okazał się być jeszcze popularniejszy. Co więcej, w 2012 roku osiągając liczbę 8,358, 217 egzemplarzy, „dwieścieszóstka” wyprzedziła Renault 4 i została najlepiej sprzedającym się francuskim samochodem w historii. Nieźle, jak na auto, które miało nigdy nie powstać.

Na początku lat 90. Peugeot twierdziło, że popyt na pojazdy klasy B będzie systematycznie spadać, dlatego model „205” nie otrzyma bezpośredniego następcy. Klientów szukających małego i taniego samochodu miał przejąć najmniejszy model „106”, a tych chcących większej przestrzeni – kompaktowe „306”. Taka taktyka nie okazała się do końca skuteczna, bo choć „106” i „306” były popularne, to nie dorównywały one wynikom „205”. Peugeot musiało zmienić strategię. 4 kwietnia 1994 roku ówczesny dyrektor generalny firmy, Jacques Calvet, podpisał zgodę na start programu „T1”, który zaowocować miał nowoczesnym miejskim pojazdem. Co ciekawe, niewiele brakowało a nowe auto nazwano by „207”, dla podkreślenia nowego rozdziału w historii firmy. Dopiero w ostatniej chwili postawiono na oznaczenie „206”.

Samochód oficjalnie przedstawiono w roku 1998. Nowy Peugeot robił wrażenie nowoczesnym, atrakcyjnym wyglądem oraz przestronną kabiną. Dzięki temu, oraz szerokiej gamie nadwozi obejmującej trzy i pięciodrzwiowe hatchbacki, kombi oraz coupe-cabriolet, z miejsca stał się jednym z najpopularniejszych samochodów w Europie. Warto podkreślić też szeroką gamę silników, od małego benzynowego 1.1 do dużych jednostek dwulitrowych.

Od początku auto produkowane było we Francji i w Anglii. W późniejszych latach produkcję uruchomiono również w Argentynie, Brazylii, Chile, Chinach i Indonezji oraz na licencji w Malezji (jako Naza 206 Bestari) i Iranie (od 2011 roku jako IKCO Runna). W tym ostatnim państwie powstawała też 206-tka w wersji sedan, przeznaczona na wschodnie rynki. Produkcję modelu na rynki europejskie zakończono w 2012 roku.

O miniaturze

Zakup modelu nigdy nie był planowany. Autko pojawiło się w mojej kolekcji dzięki zrządzeniom losu. Najpierw, jesienią zeszłego roku, dość niespodziewanie do rodzinnego parku samochodowego dołączyło zielone Peugeot 206. Kilka tygodni później, przeglądając motoshowminiatura.pl natknąłem się na rozległą ofertę forumowicza JarkaS. Dotyczyła ona sprzedaży wielu modeli, m.in. 206-tki prawie identycznej z naszym egzemplarzem. Różnił je tylko wzór felg. Po krótkim namyśle, uznałem że warto tą miniaturkę nabyć. W końcu nie często zdarza się, aby model w skali prawie w 100% odwzorowywał posiadany przez nas samochód.

Takim sposobem mały Francuz zasilił moje zbiory. Dodam tylko, że oprócz Peugeota kupiłem też trzy inne modele, ale o nich napiszę innym razem. Dzisiaj głównym bohaterem jest 206.

Prezentowany modelik to Norev. Stary Norev, więc znajdziemy tu bardzo proste, zupełnie nieodwzorowane podwozie. Niektórych to razi, mnie akurat nie przeszkadza. Znacznie poważniejszym problemem jest tendencja tegoż podwozia do wyginania się, a czasami wręcz łamania. To zjawisko jest dość dobrze znane wśród starych Norevów. Na szczęście w tym egzemplarzu wszystko jest jeszcze w porządku.

Bez porównania korzystniej wypada najważniejsza część modelu, czyli nadwozie. Lakier jest dokładnie położony i, co ważne – jest to odcień oferowany w prawdziwym modelu. Niby mały szczegół, a wielce poprawia autentyczność modelu. Proporcje nadwozia też są nieźle odwzorowane. Na pewno nie jest to model uproszczony.

Jeśli chodzi o minusy, to zalicza się do nich spasowanie przedniej bocznej szyby po stronie pasażera. Między jej dolną krawędzią a drzwiami jest duża szpara. Nie wiem czy jest to przypadłość wszystkich egzemplarzy, czy tylko mojego, ale na pewno na żywo wygląda to brzydko.

I właściwie można by już kończyć, ale muszę jeszcze wspomnieć o opakowaniu modelu. Rzadko to czynię, jednak w tym przypadku warto, bo Peugeot jest opakowany w nadwyraz ładne pudełko. Biały kartonik wypełniony jest oznaczeniami modelu i zdjęciami przypominającymi szkice. Jest nawet à-la rysunek techniczny z wymiarami pojazdu. Proste a jakże efektowne! Wielka szkoda, że taka oprawa graficzna jest tak rzadka.

Ode mnie to tyle na dzisiaj. Jak zwykle, zapraszam do oceniania i komentowania!

*********
With the „206” Peugeot did the impossible. It replaced the most popular model in its history, the cult “205” with a car that turned out to be even more popular. Moreover, in 2012, upon reaching 8,358,217 units, “two-oh-six” overtook the Renault 4 and became the best-selling French car of all time. Not bad for a car that was never meant to be created.

In the early 90s Peugeot believed that the popularity of B-segment models will systematically decline, thus the “205” won’t get a direct replacement. Clients looking for a small and cheap car were meant to be taken over by the smallest model – “106”, and those wanting more space – by the compact “306”. This tactic didn’t prove to be too successful. Whilst both “106” and “306” were popular, they couldn't match the sales of the “205”. Peugeot had to change its strategy. On 4th April 1994, the company’s then director Jacques Calvet, signed the agreement to launch the programme codenamed “T1”, which was meant to result in a small, modern car. Interestingly, Peugeot was really close to naming its new model “207”, to mark a new chapter in the company’s history. Only at the last minute the “206” name was chosen.

The car was officially presented in 1998. The new Peugeot made an impact with its modern, handsome design and spacious cabin. Thanks to these and a wide range of body styles, including 3 and 5-door hatchbacks, an estate and a coupe-cabriolet, the model instantly became one of the most popular cars in Europe. Worth mentioning is also a wide range of engines, from a small petrol 1.1 to large two-litre units.

 From the beginning the car was assembled in France and England. In later years, production began in Argentina, Brazil, Chile, China, Indonesia and under license in Malaysia (as Naza 206 Bestari) and Iran (from 2011 as IKCO Runna). In the latter country the 206 Sedan was also made, destined for Eastern markets. Production for European markets ended in 2012.

About the miniature
The model’s purchase was never planned. The car appeared in my collection purely by chance. First, in autumn of last year, a green Peugeot 206 unexpectedly joined the familial car fleet. A few weeks later, whilst browsing through motoshowminiatura.pl, I came across an offer from JarekS, one of the forum users. There was a vast choice of models on offer, including a green 206 almost identical to ours. Only the hubcap design was setting them apart. After some thinking time, I decided that it’s worth to buy the miniature. After all, it’s not everyday that a scale model almost identically replicates a car you own.

So, that’s how the little French guy powered up my collection. For completeness I’ll add that apart from the Peugeot I bought three other models, but I’ll write about them another time. Today’s focus is on the 206.

The presented model is a Norev. An old Norev, meaning that we’ll find here a very simple, unreplicated underbody. Some are really bothered by it, but I’m not overly fussed. A much bigger issue is a tendency of said underbody to bend and sometimes even fracture. This is a rather well known occurrence in older Norevs. Fortunately, my model is still fine.

Undoubtedly, the model’s most important part – the body – fares much better. The paintwork is even and more importantly – this colour was offered on the real car. A small detail, but it massively improves on the model’s authenticity. The car’s proportions are also nicely captured. It surely isn’t a simplified model.

As far as flaws are concerned, the fit of the front window on passenger’s side must be classed as one. Between the window’s bottom edge and the door there is a big gap. I’m not sure whether it’s a common sight in other models or it’s just mine, but in real life it just looks ugly.

And I could just about finish the article now, but I must mention the model’s packaging. I seldom do it, but in this instance it is really worth it, as the Peugeot is packed in an exceptionally pretty box. The white cardboard is filled with the model’s name and photos resembling sketches. There’s even a technical drawing-esque graphic with the car’s dimensions. Simple, but how effective! It’s a great shame that such effective graphics are so rare.


That’s it from me today. As usual, share your opinions and comment!










Peugeot 206 1998 (1:43) by Norev