Monday, 19 February 2018

SFM Smyk 1958 (Autocult)

W drugiej połowie lat 50. XX w. zaczęto zdawać sobie sprawę, że Polakom potrzebny jest prawdziwie tani samochód. Przedstawiona w 1955 r. Syrena, choć znacznie mniejsza i tańsza od Warszawy, tanim samochodem na pewno nie była. Potrzebowano czegoś mniejszego. Założono, że pojazd ma być możliwie najtańszy i ma pomieścić czterech pasażerów w systemie 2+2, czyli dwóch dorosłych i dwójkę dzieci. Pod koniec lat 50. powstały cztery projekty: Mikrus, Meduza, Fafik i Smyk – bohater tego artykułu.

Smyka stworzono w warszawskim Biurze Konstrukcyjnym Przemysłu Motoryzacyjnego. W BKPMot najpierw stworzono pojazd próbny, który był na tyle duży, że założenia konstrukcyjne spełniał bez problemu. Szybko okazało się jednak, że dla silnika 0.35 pochodzącego z motocykla Junak jest to zbyt wielkie wyzwanie. Zdecydowano więc zmniejszyć i odchudzić samochód.  Zmodyfikowane autko zaprezentowano w 1957 roku. Ostatecznie Smyk legitymował się długością 285cm i wagą 470kg.

Pojazd był dość intensywnie testowany przez inżynierów, a niektóre próby były bardzo osobliwe. Kierujący grupą badawczą inż. Wiesław Januszewski wspomina, że do jazd próbnych brał na pokład pasażerów a we wnęki drzwi kładł surowe jajko i jeździł po wybojach. Wg. niego, jajko nie stłukło się ani razu. Było to potwierdzeniem dobrego zawieszenia skonstruowanego przez inż. Witolda Kończykowskiego. W celu obniżenia kosztów produkcji maksymalnie uproszczono wnętrze. Oprócz oczywistych elementów takich jak fotele i kierownica, w samochodzie znajdowały się jeszcze tylko prędkościomierz, kontrolka ładownia akumulatora i przełącznik kierunkowskazów. Nadwozie natomiast stworzone było przez inż. Andrzeja Zgliczyńskiego tak, aby maksymalnie ułatwić tłoczenie blach. Jest to główny powód posiadania przez Smyka tylko jednych drzwi. Drzwi umieszczono na przodzie auta na wzór BMW Isetty. Nie otwierały się one jednak na bok, jak w niemieckim aucie, lecz uchylały do przodu. Było to mało praktyczne rozwiązanie. Co gorsza, kąt pod jakim uchylały się drzwi wynoszący raptem 35 stopni, wymuszał na wsiadających posiadanie umiejętności akrobatycznych.

Dokładna liczba Smyków nie jest znana, jednak większość źródeł podaje 20. Tyle bowiem egzemplarzy zmontowano w SFM (Szczecińska Fabryka Motocykli), gdzie miała rozpocząć się seryjna produkcja modelu. Ostatecznie jednak nigdy do niej nie doszło, gdyż Smyk przegrał rywalizację z Mikrusem.

Prezentowany Smyk to „zamówiony” prezent gwiazdkowy od rodziny od Mikołaja. Modelik wykonany jest z żywicy przez niemiecką firmę Autocult. Widoczne jest, że inspiracją dla miniatury był egzemplarz Smyka z Krakowskiego Muzeum Inżynierii Miejskiej. Nie jest to jednak wadą. Wręcz przeciwnie! Autko sprawia świetne wrażenie dzięki poprawnej bryle nadwozia, ładnej warstwie lakieru i wielu dopracowanym detalom. Bardzo ładnie wyglądają chromowane ozdoby i napis „Smyk” z tyłu. Pomimo niewątpliwie wysokiej jakości wykonania, producent nie ustrzegł się jednak pewnych uproszczeń. Fabrycznie, wloty powietrza pozbawione były głębii. Zmuszony byłem wykonać ją własnoręcznie. Jest to łatwe zadanie i efekt jest moim zdaniem zadowalający, ale nie o to chodzi. W modelu tej klasy takie braki rażą. Jest to jednak jedyny zarzut pod adresem tej miniaturki. Wydano ją w limitowanej serii 333 egzemplarzy, a mój Smyk ma numer 181. Zapraszam do oglądania i oceniania.

By the end of the 1950s, it became apparent that the Poles are in a real need of a truly budget car. The Syrena presented in 1955, although much smaller and cheaper than the Warszawa, definitely wasn’t a budget car. Something smaller was needed. It was decided that the car should be as cheap as possible and should fit 4 four passengers in the 2+2 layout (that is – 2 adults and 2 children). At the end of the 50s 4 projects were developed: Mikrus, Fafik, Meduza and Smyk – the topic of this article.


The Smyk was developed in the Design Bureau of Car Industry (Biuro Konstrukcyjne Przemysłu Motoryzacyjnego) in Warsaw.  The design bureau first created a test vehicle, which was big enough to comfortably fulfil the design brief. However, it soon became apparent that the size of the car was too big a challenge for the small 0.35 engine from the Junak motorcycle. A decision to cut on size and weight was made. The modified car was presented in 1957 and it had 285cm in length and 470kgs in weight.

The car was quite intensively tested by the engineers and some of the tests were pretty peculiar. Wiesław Januszewski, who led the research group, recalls that for test drives he used to take passengers on board, put raw eggs in the door sills and drive on bumpy roads. According to him the eggs never cracked! This was largely a credit to the good suspension designed by Witold Kończykowski. In order to reduce the production costs, the car’s interior was drastically simplified. Apart from the obvious elements like the steering wheel and the seats, the car was equipped with just a speedometer, a battery light and an indicator switch. The body on the other hand, was designed by Andrzej Zgliczyński in such a way that made the pressing of the metal sheets into the right shape as easy as possible. This is the main reason why the Smyk only had one door. Similarly to the BMW Isetta, it took up the entire front end of the car. However, unlike in the German vehicle, it did not open to the side, but instead it tilted forward. It was a highly impractical invention. To complicate the matters further, the angle of the tilt was only 35 degrees which meant that anyone who wanted to get into the car required the skills of an acrobat.

The exact number of Smyks made is unknown, but the majority of sources quote the number 20. This is how many models were assembled at the SFM (The Motorcycle Factory of Szczecin), where the mass production was meant to begin. This never happened however, as the Smyk was pipped to the post by a rivalling project – the Mikrus.

The showcased Smyk is an “ordered” Christmas present from the family Santa. The model car is made from resin by the German company Autocult. It is clear that the inspiration for the miniature came from the real-life model found in the Museum of Municipal Engineering in Kraków. That’s no bad thing though! The miniature model looks great thanks to good proportions, nice paintwork and obvious attention to detail. The chrome ornaments and the “Smyk” badge on the back look really nice. Despite this undoubtedly high level of finish, the manufacturer has unfortunately made some simplifications. Originally, none of the air vents had the “depth” one would expect to see. I had to add that myself. It is an easy task and the effect is satisfactory in my opinion, but that’s not the point. In a model of this class such simplifications are almost inappropriate. Nonetheless, this is the only shortcoming of Autocult’s Smyk. It was released as a limited series of 333 pieces and my Smyk has the number 181. Feel free to have a look and comment!




SFM Smyk 1958 (1:43)
by Autocult
Limited edition of 333 pcs