Tuesday, 16 October 2018

Honda Prelude mkII 1986 (Mark43)

W Hondzie Prelude nie ma miejsca na szaleństwa. Od tego w gamie japońskiego producenta są sportowe Civiki i CRX. Prelude ma spokojniejszą naturę. To swego rodzaju Gran Turismo, stworzone do mknięcia szosami i autostradami, do połykania kilometrów. Prezentowana dzisiaj druga generacja modelu debiutowała w 1982 roku. Na tle konkurentów wyróżniała się swoją smukłą i klinowatą sylwetką. Wyglądała wręcz awangardowo. Dodatkowo, intrygujące było zastosowanie chowanych reflektorów. W zamyśle miało to ograniczyć opory powietrza, lecz w praktyce znacznie je powiększało, kiedy światła były uniesione. Znacznie praktyczniejszym rozwiązaniem było wyposażenie samochodu w wycieraczkę tylnej szyby, niespotykaną w trójbryłowych autach. W kwestii oczyszczania szyb nietypowy patent zastosowano także z przodu. W egzemplarzach przeznaczonych na rynki o ruchu lewostronnym (z wyjątkiem Japonii) montowano tylko jedną wycieraczkę przedniej szyby. Brak jednej wycieraczki postanowiono zrekompensować czterema bardzo wydajnymi spryskiwaczami. Zdania co do efektywności rozwiązania były jednak podzielone. Zastrzeżeń nie budziła natomiast widoczność z wnętrza pojazdu. Dzięki dużemu przeszkleniu i cienkim słupkom pole widzenia było szerokie (dzisiejsi kierowcy mogą tylko o takim pomarzyć).

W każdym coupe bardzo ważny jest silnik. Niestety, tutaj Honda troszkę rozczarowywała. Od początku produkcji dostępny był tylko 12-zaworowy motor o pojemności 1.8l i mocy 105 KM. W momencie debiutu jednostka nowoczesna, lecz dość głośna i zapewniająca ledwie przyzwoite osiągi (0-100km/h w 10,7s). Na mocniejszy silnik 2.0 (137 lub 160 KM) w Europie trzeba było czekać aż do 1986 roku. Wtedy też model poddano lekkiemu liftingowi. Produkcję w japońskim mieście Sayama zakończono w 1987 roku. Z perspektywy czasu okazało się też, że była to najpopularniejsza generacja Prelude – wyprodukowano 336 599 sztuk.

O miniaturze
Na ten model natknąłem się zupełnie przypadkiem. Przeglądając internet, natrafiłem na zdjęcia pokazujące piękną, czerwoną Hondę Prelude. Spodobała mi się od razu, więc zacząłem szukać na jej temat więcej informacji. Okazało się, że był to prototyp a w oficjalnej sprzedaży pojawi się dopiero w okolicach kwietnia. Na stronie amiami.com, gdzie widziałem model, była jednak możliwość wpisania się na listę chętnych. Tak też uczyniłem. Po kilkutygodniowej obsuwie z wydaniem modelu, w lipcu czerwona Honda trafiła pod mój dach. Jest to pierwszy model tej marki w mojej kolekcji. Jak przystało na typowy japoński samochód, model przybył do mnie ze swojej ojczyzny, choć wyprodukowano go w Chinach. Za projekt odpowiedzialna jest firma Mark43, pochodna Hobby Japan, specjalizująca się w wysokiej jakości żywicznych modelach japońskich samochodów. Posiadana przeze mnie miniatura jest wyśmienita. Perfekcyjnie uchwycone proporcje nadwozia, ładnie położony lakier, mnogość detali, precyzyjny montaż – model jest wart swej ceny. Napisałbym wręcz że jest idealny, lecz krzywo namalowana listwa ozdobna na tylnym zderzaku sprawia, że tak napisać nie mogę. Szkoda, bo do ideału brakuje tak niewiele. Dosłownie milimetry. Taka jest moja ocena. Czepiam się? Mam rację? Oceńcie sami. 

*********
There is no place for craziness in the Honda Prelude. The sporty Civics and the CRX take on that role in the Japanese manufacturer’s line-up. Prelude is more tranquil in nature. It is a sort of a Gran Turismo, made for cruising down motorways and clocking up the miles. The second generation presented today debuted in 1982. With its slender, wedge-shaped design, the car stood out against the rivals. It almost looked avant-garde. The use of pop-up headlights was equally intriguing. The intention was to reduce the drag, but in reality they increased it enormously whilst being up. A much more practical invention was equipping the car with a rear wiper, a real rarity in three-box design cars. With regards to window cleaning, an unusual approach is also seen at the front. In models destined for left-hand drive (apart from Japan), only one windscreen wiper was fitted. The absence of one wiper was meant to be compensated for by the use of four, highly efficient jet washers, but their effectiveness was rather debatable. On the other hand, the visibility from the cabin gave no concerns. Thanks to large glass area and thin pillars the field of vision was wide (today’s drivers can only dream about it).

The engine is a crucial part in every coupe. Unfortunately, the Honda slightly disappoints in that respect. Initially, only a 12 valve, 1.8 105 bhp motor was available. At the time of debut a modern unit, but quite noisy and providing just about acceptable dynamism (0-100 km/h in 10.7s). Europeans had to wait for a stronger 2.0 engine (137 or 160 bhp) until 1986.  The same year, the model was also slightly updated. Production of the car in the Japanese city of Sayama stopped in 1987. Looking back, it turned out that this was the most popular generation of the Prelude – a total of 336 599 units were assembled.

About the model
I came across this model accidentally. Whilst looking online, I came across images showing a beautiful, red Honda Prelude. I liked it straight away, so I began researching into it. It turned out that this was a prototype and it will be on sale from April. On amimami.com, where I saw the model, there was an option to sign up onto a waiting list and that’s exactly what I did. After a few weeks’ delay with releasing the model, in July the red Honda finally made it under my roof. It is the first model of this make in my collection. As befits a typical Japanese car, the model came to me from its motherland, although it was made in China. Responsible for the project is the company Mark43, derivative of Hobby Japan, specialising in high quality resin models of Japanese cars. The miniature owned by me is outstanding. Perfectly captured proportions, neat paintjob, plenty of detail and meticulous assembly – this model is worth its price. I would go as far as saying that it’s perfect, but the wonky silver trim on the rear bumper means that I can’t. And that’s a shame, because perfection was so close. Literally millimeters away. Anyway, that’s what I think. Am I picky? Am I right?  See for yourself!






Honda Prelude mkII 1986 (1:43)
by Mark43

2 comments:

  1. To sam w sobie klasyk;) pięknie odwzorowana miniatura, az przyjemnie zawiesić wzrok. Od razu zwracają na siebie uwagę świetne linie podziału blach i przetłoczenia karoserii. Doskonały model, gratuluję;)

    Pozdrawiam;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję za komentarz! Przyznam że nie zwróciłem jakoś uwagi na podział blach, ale bardzo dobrze zauważyłeś – dużo wnoszą do prezencji modelu

      Delete