Thursday 26 December 2019

Seat Ibiza GLX 1984 (Coches Inolvidables)


Ibiza to dla Seata model przełomowy. Po latach kopiowania modeli Fiata w 1984 roku hiszpańska firma w końcu zaprezentowała samochód, który ich kopią nie był. Wprawdzie podwozie bazowało na Fiacie Ritmo, jednak Hiszpanie sami zaprojektowali wnętrze a za projekt nadwozia odpowiadał Giorgetto Giugiaro i niemiecki Karmann. W opracowaniu silników Seatowi pomagało samo Porsche, czym Hiszpanie chętnie się chwalili, umieszczając tabliczkę „System Porsche” na pokrywie silnika. Co ciekawe, za możliwość umieszczenia takiej informacji, Porsche zażyczyło sobie 7 marek niemieckich za każdy sprzedany egzemplarz Ibizy.

Pierwszy egzemplarz zjechał z linii montażowej fabryki w Zona Franca w Barcelonie dnia 27 kwietnia 1984 roku a światowa premiera miała miejsce kilka miesięcy później, na salonie samochodowym w Paryżu. Ibiza była samochodem segmentu B, lecz dzięki użyciu płyty podłogowej z kompaktowego Ritmo, była jednym z najprzestronniejszych modeli w swojej klasie.
Ibizę od początku oferowano w wersji 3-drzwiowej. Praktyczny wariant 5-drzwiowy pojawił się w roku 1986. Dwa lata później model przeszedł drobny lifting a w roku 1991 kolejny, znacznie gruntowniejszy, po którym auto otrzymało przydomek Ibiza New Style. Produkcję zakończono w 1993 roku, po wyprodukowaniu 1,3 mln egzemplarzy.

Na tym historia się jednak nie kończy, gdyż w 1997 roku chiński producent samochodów Nanjing Automobile Group wykupił licencję na produkcję tego modelu pod własną marką Nanjing Yuejin Eagle i później Soyat. Wytwarzano go do 2008 roku.


O miniaturze
Oto pierwszy Seat w mojej kolekcji. W przeciwieństwie do większości modeli na blogu, nie w skali 1: 43 a w stosunkowo niszowej 1:24. Dlaczego skala 1:24 tak mocno ustępuje popularnością skalom 1:43 i 1:18? Może dlatego, że większość dostępnych modeli w tej skali pochodzi od firm Welly czy Maisto, traktowanych z przymrużeniem oka przez środowisko kolekcjonerskie? Albo przyczyną jest stosunkowo mały wybór modeli? Trudno jednoznacznie stwierdzić. Ta czerwona Ibiza udowadnia jednak, że skala 1:24 warta jest uwagi.

Jak to kilkakrotnie już się zdarzało, na model natrafiłem przypadkiem, przeglądając internet. Tym razem była to strona carmodel.com. Lubię motoryzację lat 80., więc kiedy ujrzałem zdjęcie czerwonej Ibizy, bez wahania kliknąłem w obrazek. Model na zdjęciach prezentował się bez zarzutu (znacznie lepiej od swojego odpowiednika w skali 1:43). Cena poniżej 20 euro też kusiła… Więcej przekonywania nie potrzebowałem. Ibiza powędrowała prosto do koszyka.

Modelik dotarł do mnie w dwa tygodnie temu. Po wypakowaniu go z pudełka utwierdziłem się w przekonaniu, że jego zakup był strzałem w dziesiątkę. Bardzo dobrze odwzorowano proporcje samochodu, warstwa lakieru nie ma skaz a oznaczenia modelu są idealne. Wygląd miniatury poprawiają też ładnie wykończone odbłyśniki przednich i tylnych świateł. Poziomem wykonania Ibiza 1:24 bije na głowę swojego odpowiednika w skali 1:43, szczególnie jeśli chodzi o proporcje nadwozia. Jest to o tyle dziwne, że obie miniaturki wydała ta sama firma – Edicola/IXO. W większym modelu niektórzy mogą się przyczepić do braku otwieranych elementów, co akurat dla mnie nie jest wadą w tej skali, bo dzięki temu autko wygląda naturalniej.


Czy skala 1:24 ma szansę wyjść z cienia popularniejszych skali? Na pewno na to zasługuje. Kosztuje mniej niż modele w skali 1: 43 uznanych producentów, oferując podobny poziom odwzorowania. Dzięki temu, że modele w tej skali są większe, to szczególnie na zdjęciach lepiej udają prawdziwe samochody. Łatwiej też dostrzec subtelne szczegóły takie jak oznaczenia modelu.


Od jakiegoś czasu, modę na skalę 1: 24 starają się rozkręcić zagraniczne wydawnictwa, wprowadzając do sprzedaży serie z modelami w tej skali. Po Francji, Rosji i Hiszpanii, przyszła pora na Polskę. W tym roku firma Hachette wydała w naszym kraju pilotażową serię kultowych modeli w skali 1:24. Jest więc szansa że i u nas ta skala zyska na popularności i nastawienie do niej ulegnie zmianie. O ile oczywiście jakość będzie porównywalna do prezentowanej Ibizy.

P.S. Wszystkim czytelnikom bloga życzę szczęśliwego Nowego Roku 2020! 



********
The Ibiza is a breakthrough model for Seat. After years of copying Fiat’s models, in 1984 the Spanish firm finally presented a car that wasn’t their copy. Although the chassis was derived from the Fiat Ritmo, the Spanish designed the interior themselves whilst the car’s bodywork was designed by Giorgetto Giugiaro and the German manufacturer Karmann. The rumour has it that the Ibiza’s shape was in fact a development of a project for the Golf II, which Volkswagen earlier rejected. We actually have more German motifs here, because Porsche itself helped Seat in the development of the engines, a fact that was eagerly highlighted by the Spanish who placed a “System Porsche” badge on the engine cover. Interestingly, for the possibility of sharing this information, Porsche demanded 7 German marks per Ibiza sold.

The first Ibiza rolled of the assembly lines in the Zona Franca in Barcelona on 27th April 1984 with the world premiere taking place a few months later at the Paris Motor Show. The Ibiza was a B-segment car, but thanks to the use of a platform from the Ritmo, it was one of the most spacious models in its class.


From the very beginning the Ibiza was offered in a 3-door bodywork. The practical 5-door variant appeared in 1986. Two years later the model received a minor facelift and in 1991 another, much more severe one, after which the car was named Ibiza New Style. The production ended in 1993, after making 1.3 mln units.

The story doesn’t end there however, because in 1997 the Chinese automaker Nanjing Automobile Group bought a license for manufacturing this model under its own brand, Nanjing Yuejin Eagle and later Soyat. It was made until 2008.


About the miniature
Here is the first Seat in my collection. Unlike most models on the blog, it’s not in 1:43 scale, but in a relatively niche 1:24. Why is the 1:24 scale so significantly less popular than 1:43 and 1:18 scales? Maybe it’s because the majority of models available in this scale is manufactured by companies such as Welly or Maisto, which are taken semi-seriously in the diecast collector world? Or perhaps it’s down to a relatively limited choice of models? It’s difficult to come to a definitive conclusion. This red Ibiza proves however, that the 1:24 scale is worth the attention.

As was the case on few occasions before, I came across this model accidentally while browsing the internet. This time, it was the carmodel.com site. I like cars of the 80s, so when I noticed a photo of the red Ibiza, I clicked it without hesitation. The model looked flawless in the photos (much better than its counterpart in 1:43 scale). A price below 20 euros was also enticing... I needn’t more convincing. Ibiza went straight to the shopping basket.

The model was delivered to me two weeks ago. After unpacking it, I was immediately convinced that its purchase hit the mark. The car’s proportions are well replicated, the paintwork is blemish-free and the model emblems are spot-on. The miniature’s appearance is also improved by the nicely crafted front and rear lights. In terms of quality, Ibiza in the 1:24 scale trumps its 1:43 counterpart, especially when it comes to replication of body proportions. This is somewhat surprising when you consider that both miniatures were produced by the same manufacturer – Edicola/IXO. In the bigger model some can pick on the lack of opening parts. However, for me this isn’t a flaw in this scale, because the lack of it makes the model look more natural.

Can the 1:24 scale step out of the shadow of more popular scales? It definitely deserves it. It costs less than models of renowned manufacturers in 1:43 scale, whilst offering a similar level of detail. Thanks to the models being bigger, they are better at mimicking real cars, especially in the photos. It’s also easier to notice subtle detail such as emblems and badges.

For quite some time now, partwork collection publishers have attempted to get the 1:24 scale in fashion. After France, Russia and Spain, publishing company Hachette piloted a series of 1:24 scale models in Poland earlier this year. Therefore, there’s a chance that the 1:24 scale will gain popularity and the perception about it will change. As long, as the quality matches that of the presented Ibiza.

P.S. All the best to all my readers in the New Year 2020!





Seat Ibiza 1.5 GLX 1984 (1:24) by IXO/Edicola
Partwork series - Coches Inolvidables (Salvat)

Saturday 30 November 2019

Renault Clio V6 Renault Sport 2000 (Universal Hobbies)

Bądźmy szczerzy – taki samochód już nigdy nie powstanie. W czasach postępujących zmian  klimatycznych i mody na ekologię, aprobatę zdobywają oszczędne i ekologiczne pojazdy. Oferowanie małego auta z wielkim i paliwożernym silnikiem byłoby więc wizerunkowym samobójstwem. W dodatku wywołałoby furię Grety Thunberg. A po co denerwować dzieci?

Wystarczy już, że tak zwariowany samochód w ogóle kiedykolwiek powstał. Skąd wziął się pomysł na taki projekt? Pierwowzorem było kultowe Renault R5 Turbo z lat 80. Na początku XXI wieku, pomysł postanowiono jednak odświeżyć. Bodźcem było rozpoczęcie wyścigowej serii Clio Trophy, w której rywalizowały Clio z silnikami V6. Renault uznało, że stworzenie cywilnej wersji tych pojazdów zwiększy popularność nowej serii wyścigowej.
Projekt nowego modelu powierzono brytyjskiej firmie Tom Walkinshaw Racing. Ta, ze skromnego hatchbacka uczyniła prawdziwego demona! Technicznie, Clio V6 w niczym nie przypomina swojego zwykłego odpowiednika. Do napędu wykorzystano 6-biegową skrzynię oraz silnik 2.9 V6 o mocy 230 KM pochodzący z większej Laguny, który umieszczono centralnie, w miejscu tylnej kanapy. Przekonstruowano też zawieszenie, aby mogło poradzić sobie z tak wielką mocą oraz większą o ok.260kg masą własną.

Sprzedaż Clio V6 uruchomiono w listopadzie 2000 roku a produkcję umiejscowiono w zakładach firmy TWR w szwedzkim Uddevalla. Model sprzedawano do końca 2002 roku, kiedy zaprezentowano zmodyfikowane Clio V6 phase II. W sumie, wyprodukowano 1513 modeli pierwszej serii.

O miniaturze
Miniaturka wyprodukowana jest przez Universal Hobbies, na potrzeby serii Renault M6 Collection wydawanej w latach 2005-2010. Modelik wygląda całkiem porządnie, jednak odnoszę wrażenie, że coś jest nie tak z proporcjami nadwozia. Widać to dosyć wyraźnie, kiedy porównamy modelik ze zdjęciami prawdziwego samochodu. Produkt Universal Hobbies wydaje się rozciągnięty w górę. Ta nieścisłość trochę mi przeszkadza, lecz z racji braku alternatywy, muszę ją zaakceptować.

*********
Let’s be honest – a car like this will never be made again. In a time of perpetuating climate changes and eco-fashion, frugal and ecological cars get all the acclaim. Offering a small car with a huge, petrol-guzzling engine, would thus be a PR suicide. On top of that, it would infuriate Greta Thunberg. And why would you want to annoy the kids?
It’s enough that such a crazy car has ever been made. Where did the idea for the project come from? The original was the legendary Renault R5 Turbo from the 80s. At the start of XXI century however, bosses at Renault decided to refresh that idea. A major stimulus for this was the start of Clio Trophy racing series, in which Clios with V6 engines were taking part. Renault figured that creating a road version of these vehicles will increase the popularity of the new racing series.

The project of this new model was given to Tom Walkinshaw Racing. From a humble hatchback, they created a true demon! Mechanically, Clio V6 doesn’t resemble its normal counterpart in any way. To power the car, a 6-speed manual gearbox was used paired with a 2.9 V6 230 hp engine, sourced from a larger Laguna and mounted centrally, in the space of a rear bench. The suspension was also reworked, so that it could manage such great power, but also a 260kg increase in curb weight.

Sales of Clio V6 began in November 2000 and the assembly was placed in TWR’s factory in Swedish Uddevalla. The model was sold until the end of 2002, when the modified Clio V6 phase II was shown. In total, 1513 models of first series were produced.

About the miniature
The miniature is done by Universal Hobbies, for the purposes of the Renault M6 Collection, released from 2005 to 2010. The model looks pretty decent, but I have a feeling that there is something wrong the proportions of the body. It is quite easily visible, when we compare the model with photos of the real car. The Universal Hobbies product seems to be stretched out upwards. That fault does bother me a little bit, but with a lack of available alternative, I just have to accept it the way it is.





Renault Clio V6 Renault Sport 1999 (1:43)
by Universal Hobbies


Saturday 12 October 2019

Renault Clio II RS Team 2004 (Universal Hobbies)

W przypadku Clio RS, Renault przyzwyczaiło nas do tego, że wprowadza wiele dodatkowych odmian modelu. Opisywany wariant RS Team jest jednak nietypowy, bo w jego przypadku nie chodziło o lepsze osiągi czy niższą masę. Aby świętować wygranie Rajdowych Mistrzostw Francji przez zespół Renault Sport, firma postanowiła wprowadzić bardziej przystępną cenowo wersję swojego najmniejszego modelu. Tak narodziło się Clio RS Team. Po usunięciu z listy wyposażenia skórzanej tapicerki, automatycznej klimatyzacji, świateł ksenonowych i systemu audio cena spadła o 3000 euro. Takie „Clio RS dla biedoty” kosztowało we Francji 19,900 euro. Na szczęście, inżynierowie w spokoju zostawili napęd. Pod maską pracuje ten sam dwulitrowy, wolnossący, 182-konny motor, który zasilał seryjne RS-y.  


O miniaturze
Jak w przypadku cywilnego Clio II opisywanego w poprzednim wpisie, jakość tego modelu jest bardzo zadowalająca. Niby nie powinno to dziwić, bo autorem Clio RS Team też jest Universal Hobbies, ale różne rzeczy w modelikowym świecie się już działy, dlatego należy pochwalić producenta za utrzymanie poziomu. Modelik prezentuje się świetnie w jaskrawopomarańczowym lakierze (pomarańczowy Sanguine wg. nomenklatury Renault) z białymi pasami. Grubość pigmentu dobrano dobrze a sam lakier położono schludnie. Jedyne modyfikacje jakie dokonałem w modelu to wkłady lusterek oraz dodanie rejestracji. Na koniec dodam, że modelik pochodzi z serii Renault M6 Collection.

*********
When it comes to Clio RS, Renault accustomed us to introducing many variants of the model. The RS Team edition however, is a little bit different. In this case, better performance or lower mass were not the concern. To celebrate wining the French Rally Championships by Renault Sport, the company decided to release a more affordable version of its smallest model. That is how Clio RS Team was born. After removing leather upholstery, automatic aircon, xenon lights and audio system from the equipment list, the price dropped by 3000 euros. In France, this “poor man’s Clio RS” costed 19,900 euros. Thankfully, the engineers left the drivetrain in peace. Under the bonnet is the same, two-litre, naturally aspirated, 182-hp motor that powered the standard RS’. 


About the miniature
Like with the standard Clio II discussed in the previous post, the quality of this model is very pleasing. Theoretically it shouldn’t come as a surprise, because Clio RS Team was also done by Universal Hobbies, but strange things have happened in the diecast world already, thus it’s worth commending the manufacturer for maintaining the standard. The model looks great in the vibrant orange paint (Blood orange or Sanguine orange in Renault’s nomenclature) with white stripes. The thickness of pigment grain was well selected and the paintwork itself is tidy. The only modifications I made is adding a real-mirror effect to the wing mirrors and providing the number plates. Finally, I’ll just mention that the model comes from the Renault M6 Collection.






Renault Clio II RS Team 2004 (1:43)
by Universal Hobbies

Saturday 28 September 2019

Renault Clio II phase II 2001 (Universal Hobbies)

Czy 3 lata to dużo? To zależy od perspektywy, ale w świecie motoryzacji to całkiem długi okres. Okres, w którym samochód potrafi się zestarzeć, albo przynajmniej zacząć odstawać od konkurentów. Taki los spotkał Clio II. To popularne miejskie autko debiutowało w 1998 roku, jednak przy napływie nowoczesnych, dopracowanych aut konkurencji takich jak Opel Corsa C, Skoda Fabia czy VW Polo IV, francuski hatchback trzy lata po debiucie stracił już na atrakcyjności. Szczególnie było to widać we wnętrzu – w porównaniu do rozbudowanych, dobrze wykończonych kokpitów rywali, środek Clio był plastikowy, surowy, wręcz tandetny. 

Niezbędne zmiany Francuzi wprowadzili jesienią 2001 roku. Głównym adresatem zmian było oczywiście wnętrze. Całkowicie przeprojektowano deskę rozdzielczą a do wykończenia użyto lepszych materiałów. Na tyle lepszych, że z miejsca Clio II fazy II uznano za jeden z najlepiej wykonanych modeli w klasie. Awans w hierarchii ogromny, przyznacie.

Modyfikacjom poddano też nadwozie. Dotychczasowe nie wyglądało może staro na tle konkurentów, ale nijak nie pasowało do odważnego designu modeli Renault z początku XXI w. (przypomnijcie sobie Avantime’a czy Lagunę II). Poliftingowe Clio wyróżniało się zupełnie nowym przodem z dużymi reflektorami oraz przestylizowanymi tylnymi światłami, klapą bagażnika i zderzakiem. Zmiany raczej niewielkie, ale widoczne. 

W ramach liftingu z jesieni 2001, zmieniono nazwy wersji wyposażeniowych z dotychczas stosowanych (RL, RN, RT itp.) na francuskojęzyczne (Authentique, Expression, Dynamique itp.). Pod maską nowością była gama silników diesla 1.5 dCi z wtryskiem common rail w trzech wersjach mocy: 65, 82 i 100 KM.

Kolejny lifting Clio II przeszło w 2004 roku (faza III), a nowa generacja modelu pojawiła się raptem rok później.

O miniaturze
We wpisie o Peugeocie 206 (można go przeczytać tutaj) napisałem, że oprócz 206-tki, kupiłem od JarkaS z motoshowminiatura kilka innych modeli. Oto jeden z nich. Clio drugiej generacji po pierwszym liftingu (w nomenklaturze Renault faza II) w wersji Privilege od Universal Hobbies.

Miniaturka sprawia dobre wrażenie. Proporcje Clio są wiernie oddane a warstwa metalicznego lakieru jest czysto i równo położona. Producentowi świetnie wyszły reflektory. Z głębią, bez irytująco widocznych bolców mocujących. Brawo!

Mocnym punktem modelu jest też wnętrze. Dobrze odwzorowane i ładne kolorystycznie, idealnie współgra z kolorem nadwozia. Ogólnie, modelik pozbawiony jest wyraźnych wad. Prezentuje przyzwoity poziom i stanowi wartościowy dodatek do mojej kolekcji.

********

Is 3 years a lot? It depends on your perspective, but in the motoring world it’s quite a long period of time. A period, during which a car can get old, or at least start to fall behind the competition. Such a fate was met by Clio II. This popular small car debuted in 1998, but with the influx of modern, refined cars of the competition, such as the Opel Corsa C, Skoda Fabia or VW Polo IV, the French hatchback, three years after its debut, lost its appeal. This was particularly noticeable on the inside – compared to the bulky, well put together cockpits of the rivals, Clio’s interior was plastic, austere, almost tacky.

The French introduced the necessary updates in 2001. The main addressee of these changes was of course the interior. The dashboard was completely redesigned and better quality materials were used to finish it. In fact, the quality was so much better, that Clio II phase II was instantly considered as one of the best models in its class for interior finish quality. A huge step up in the hierarchy, you must admit.


The body was also modified. The previous one didn’t necessarily look outdated compared to the rivals, but it didn’t fit-in with the bold design of Renault models from the beginning of XXI century (think back to the Avantime or Laguna II). Post-facelift Clio was distinguished by a new front fascia with large headlights and also redesigned rear lights, boot lid and rear bumper. Rather small, but noticeable changes.

As part of the autumn 2001 facelift, the names of specification levels were changed from letter combinations previously used in most European markets (RL, RN, RT etc.), to French words (Authentique, Expression, Dynamique etc.). Under the bonnet, a new range of 1.5 dCi common rail diesels arrived, with three power outputs: 65hp, 82hp and 100hp.

Clio II received another facelift in 2004 (phase III), with the next generation model being introduced only a year later.

About the miniature
In the post about Peugeot 206 (you can read it here), I wrote that apart from the "two-oh-six", I bought a few other models from JarekS from motoshowminiatura. That's one of them. Second generation Clio after the first facelift (phase II in Renault's nomenclature) in the Privilege spec from Universal Hobbies.

The miniature makes a good impression. Clio's proportions are carefully replicated, whilst the layer of metallic paint is clean and even. The manufacturer absolutely aced it with the headlamps. They got that depth of real ones and they're without the irritatingly visible joining pins. Well done!

This model's strong point is also the interior. Finely replicated and nicely coloured, it beautifully matches the colour of the body. Overall, the model lacks any noticeable flaws. It is of a decent standard and is a valuable addition to my collection.






Renault Clio II phase II Privilege (1:43)
by Universal Hobbies

Friday 2 August 2019

Renault Megane IV RS 2018 (Norev)

Megane RS jest z nami już 15 lat. Od momentu debiutu w 2004 roku pojawiły się dwie generacje modelu, obie uznawane przez dziennikarzy motoryzacyjnych za jedne z najlepszych pojazdów w swojej klasie. Jak na hot hatcha przystało, oferowały świetne osiągi, dobre prowadzenie i radość z jazdy. Trzecia generacja modelu RS, (bazująca na czwartej generacji Megane) ma więc poprzeczkę ustawioną bardzo wysoko. Zadanie jest tym trudniejsze, że konkurencja nie śpi i Megane RS ma mocnych rywali z Civikiem Type R, Golfem GTI czy Focusem ST na czele.

Pierwsze wrażenie jest świetne. Szczególnie w kolorze Orange Tonic, auto z wielkimi felgami (standardowo 18 cali, w opcji 19), poszerzonymi błotnikami i dyfuzorem zdaje się krzyczeć „Patrz na mnie!”. W porównaniu do krzykliwego nadwozia, środek jest wręcz konserwatywny. Króluje tutaj czerń, urozmaicona tylko czerwonymi przeszyciami kierownicy oraz foteli. 

Wygląd wnętrza jest jednak w hot hatchu chyba najmniej ważną sprawą. Liczy się to, jak auto jeździ. A jeśli wierzyć dziennikarzom motoryzacyjnym, jeździ całkiem dobrze! Największą zmianą względem poprzednika jest rezygnacja z wolnossącej, dwulitrowej jednostki na rzecz turbodoładowanego silnika 1.8 TCe. Mimo mniejszej pojemności, nowy silnik dysponuje 280 KM oraz 390 Nm momentu obrotowego. Pozwala to na sprint do 100 km/h w 5,8 s. W opinii dziennikarzy jest to silnik poprawny, lecz brakuje mu rasowego dźwięku a charakterystyka jego pracy nie wyróżnia się niczym szczególnym.

Strumień pochwał płynie natomiast w kierunku zawieszenia. Specjaliści podkreślają, że jest dobrze wywarzone i zapewnia wielką frajdę z jazdy. W poprawieniu trakcji pomaga system skrętnych tylnych kół 4 Control, znany już z innych modeli Renault.

Jak więc wypada nowe Megane RS na tle swoich poprzedników? Jest znacznie bardziej wyważone. Brak tutaj takiej dzikości, jaka charakteryzowała starsze RSy. Teraz jest praktyczniej i dojrzalej.

O miniaturze
Tak jak Mégane 1:1, Mégane w skali 1:43 prezentuje się bardzo efektownie. Płomienno pomarańczowy lakier położono czysto i równomiernie. Co równie ważne, dobrze dobrano grubość pigmentu, dzięki czemu modelik wygląda naturalnie. Wrażenie naturalności potęgują idealnie odwzorowane felgi Interlagos oraz widoczne tarcze i zaciski hamulców. Mały szczegół, a efekt wielki. Trudno znaleźć tu jakiekolwiek niedociągnięcia. Modelik wygląda świetnie!

Ciekawostką jest fakt, że Megane RS w kolorze Orange Tonic można kupić w dwóch wersjach. „Zwykłej” w pudełku Noreva, oraz dealerskiej w pudełku z logiem RS, limitowanej do 4000 sztuk. Mój egzemplarz pochodzi z serii dealerskiej.

*********
Megane RS is with us for 15 years already. Since its debut in 2004, two generations of the model were presented, both regarded by motor journalists as one of the best vehicles in their class. As you would expect from a hot hatch, they offered great performance, good handling and joy from driving. Therefore, the third generation of RS (based on fourth generation Megane) has the bar set really high. The task is even harder, because the competition doesn’t sleep and Megane RS has strong opponents with the Civic Type-R, Golf GTI and Focus ST at the forefront of the rivalry. 

The first impression is fantastic. Especially in Tonic Orange, the car on massive wheels (18” alloys as standard, 19” as option) with bulging wheel arches and diffusors seems to be shouting “Look at me!”. Compared to the flashy exterior, the interior is almost conservative. Black colour reigns here, spiced up only by red stitching on the steering wheel and seats.

However, the look of the interior is possibly the least important aspect of a hot hatch. What really matters, is how the car drives. And if we are to believe the motor journalists, it drives pretty well! The biggest change compared to the previous model is ditching the naturally aspirated, two-litre unit, in favour of a turbocharged 1.8 TCe engine. Despite a smaller capacity, the new engine has 280 bhp and 390 Nm of torque. This allows a dash to 100 km/h (60 mph) in 5.8 s. In journalists’ opinion, it is a decent engine, but it lacks that sporty sound and its work style is a little bit ordinary. 

However, a stream of praise is targeted towards the chassis. The experts highlight that it is well balanced and gives lots of fun when driving. To improve handling, the four-wheel steering system 4 Control was used, already known from other Renault models.

How does the new Megane RS fare against its predecessors? It is much more balanced. It lacks the wildness that distinguished the older RS models. Now, the Megane is more practical and grown up.

About the miniature
Just like the Megane 1:1, the Megane in 1:43 scale is very eye-catching. The fiery orange paintwork is very clean and even. What’s equally important, the size of pigment has been chosen well, so the model looks natural. This impression is perpetuated by the perfectly reproduced Interlagos wheel trims and visible brake discs and pads. A small detail, but a massive effect.  It is difficult to find any flaws whatsoever. The model looks great!

Interestingly, you can get the Megane RS in Orange Tonic paint in two variants. An "ordniary" one in a Norev box, or a dealership one, with an RS themed box, limited to 4000 models. My model comes from the dealership series.





Renault Megane RS 2018 (1:43)
by Norev
Ltd edition of 4000 pcs

FSO Warszawa 203 Kombi 1965 (IST Models)

  Choć wielu uważa Warszawę kombi za jeden z najładniejszych samochodów z tego okresu, pochodzących z bloku wschodniego, nie stworzono jej b...