Tuesday, 26 May 2020

Volkswagen Transporter T3 1979 (Premium ClassiXXs)


Volkswageny T1 i T2, czyli popularne busiki, to od dawna pojazdy kultowe. Dzięki hipisom na zawsze stały się elementem popkultury na całym świecie. Choć ich następca, model T3, takiej mocnej pozycji nie ma, też już jest klasykiem.

Zaprezentowany w 1979 roku Transporter T3 kontynuował podstawowe założenie konstrukcyjne poprzedników, czyli silnik umieszczony z tyłu napędzający tylne koła. Już w momencie debiutu nie było to, delikatnie mówiąc, najświeższe rozwiązanie (trudno żeby było inaczej, w końcu ogólna koncepcja pochodziła z Garbusa). Raptem dwa lata po debiucie pojazd nagle zestarzał się o sto lat, kiedy na rynek wjechały nowoczesne Fiat Ducato, Peugeot J5 i Renault Trafic z silnikiem przodu i przednim napędem. Nie dziwi zatem, że Transporter trzeciej generacji okazał się ostatnim modelem Volkswagena z silnikiem umieszczonym z tyłu.

Można zapytać; co jest właściwie złego w takim umieszczeniu silnika? No, w teorii nic. Ale praktycznie wszystko. Chcesz płaskiej, praktycznej podłogi w swoim dostawczaku? W Transporterze jej nie znajdziesz. Stosunkowo dużego silnika z tyłu nie ma za bardzo jak schować. Pod podłogę cały nie wejdzie, więc w części ładunkowej powstaje ogromy garb, który go skrywa. Średnio praktyczne.

Powstałą po silniku przestrzeń z przodu żal było konstruktorom marnować. Pierwszy rząd siedzeń umieszczono więc tuż nad osią, tworząc bio strefy zgniotu z kierowcy i pasażera. W razie wypadku właściciel pojazdu mógł pocieszać się myślą, że najdroższa część auta, czyli silnik, zostanie nietknięta. Będzie można sprzedać i jeszcze zarobić. Albo zapłacić za pogrzeb.

Lecz nie samymi wadami T3 stoi. Posiada jakieś zalety, bo inaczej nikt by go (raczej) nie kupował. Zaletą jest na przykład kapitalna zwrotność. Brak silnika z przodu pozwala na większy skręt kół, więc promień skrętu jest porównywalny z kompaktami. Na plus trzeba też zaliczyć szeroką gamę nadwozi. Oprócz podstawowego furgona i kombi, VW oferował pick-upa z pojedynczą i podwójną kabiną (DoKa), tzw. pocztowóz z podwyższonym dachem, osobowego Caravelle i kampera Westfalia. Można było również wybrać wersję Syncro z napędem 4x4 oraz modele z automatyczną skrzynią biegów.

Od 1979 do 1990 roku T3 wytwarzano w fabryce w Hanowerze a od 1984 roku do końca europejskiej produkcji w roku 1992 w zakładach Steyr Puch w austriackim Graz. Aż do 2002 roku sprzedaż i produkcję kontynuowano natomiast w RPA.

O miniaturze
Co Transporter T3 robi w mojej kolekcji? Przecież nie pasuje zbytnio do profilu kolekcji (chyba, że przymkniemy oko i potraktujemy rok 1979 jako lata 80.). Cóż, jest to zakup głównie sentymentalny. Takim „ogórkiem”, tylko w wersji kombi, jeździłem jako mały chłopiec z rodzicami na nadbałtyckie wakacje. Dobrze pamiętam warkot silnika, dość puszkowaty charakter wozu oraz…charakterystycznie powyginaną rurę wydechową. Jeśli dobrze kojarzę, to ta rura była moim ulubionym elementem auta. Dzisiaj „ogórka” już najprawdopodobniej nie ma, ale wspomnienia zostały. 


Pora na ocenę modelika. Miniaturka wykonana przez niefunkcjonującą już dzisiaj firmę Premium ClassiXXs to absolutny top. Jest fantastyczna. Pomimo, że nie jest żywiczna, wygląda tak jakby była z tego materiału wykonana. Właściwie to wygląda lepiej, gdyż niejednokrotnie w żywicznych modelach zdarzają się jakieś niedoróbki. A to coś niedomalowane, a to coś odstaje. Tutaj wszystko jest ideanie. Życzę kolekcjonerom, aby wszystkie miniaturki prezentowały taki poziom. Ale dość już pisania – obejrzyjcie zdjęcia!

*********

Volkswagens T1 and T2, popular VW buses, have long been cult vehicles. Thanks to the hippies they forever became a part of pop culture around the world. Although their successor, the T3 model, doesn’t have as strong an image, it already became a classic itself.

The Transporter T3 presented in 1979 carried through the basic layout of its predecessors: a rear mounted engine powering the rear axle. Even at the time of debut it wasn’t the freshest design to say the least, (not surprising, considering it stems from the original VW Beetle). Just two years after its release, the car suddenly aged by a hundred years when the modern Fiat Ducato, Peugeot J5 and Renault Trafic appeared on the market, all with a front engine, front-wheel-drive layout. No wonder then, that the Transporter T3 turned out to be Volkswagen’s last rear-engine model.

One can ask: what is actually wrong with positioning an engine there? Well, nothing in theory. But everything in practice. Do you want a practical, flat floor in the load space of your van? You won’t find it in the Transporter. A relatively big engine can’t really be hidden at the back. It won’t fully fit underneath the floor, thus creating a hump in the load space. Not too practical.

Moving the engine to the back, created a space at the front that the designers clearly didn’t want to waste. The front row of seats is positioned directly above the front axle, thus creating bio-crumple zones out of the driver and passenger. In case of an accident, the vehicle’s owner could however find comfort in knowing that the vehicle’s most expensive part – the engine – would remained unharmed. So it could be sold for profit. Or to pay for the funeral.

However, the T3 isn’t just a lump of flaws. It does have some assets, because otherwise no-one would buy it (I think). An asset is for example its incredible manoeuvrability. The absence of an engine at the front allows the wheels to turn more, resulting in a turning circle comparable to compact cars. A wide range of configurations also worked in its favour. Apart from the standard panel van and minibus, VW offered a pick-up with a single and a double cabin (DoKa), a post van with a raised roof, a luxurious passenger version called Caravelle and the Westfalia campervan. There was also a choice of models with an automatic transmission and the Syncro variant with a four-wheel drive.

From 1979 to 1990 the T3 was manufactured in the Hanover plant and from 1984 until the end of its European production in 1992 in the Steyr Puch plant in the Austrian city of Graz. In South Africa however, assembly and sales continued up until 2002.

About the miniature

What is the Transporter T3 doing in my collection? Surely, it doesn’t quite fit the themes of my collection (unless we treat 1979 as the 80s). Well, it’s mainly a sentimental buy. In a model of the same colour, but in a minibus version, I used to travel as a child for holidays by the Baltic sea with my parents. Because of its colour and shape we called it “The Cucumber”. I vividly remember the burr of the engine, the relatively tinny feel of the car and…the characteristic, bent exhaust pipe. If I recall correctly, that exhaust pipe was my favourite part of the car. “The Cucumber” most likely doesn’t exist anymore, but the memories remain.

Let’s focus on the model itself now. The miniature done by now defunct company Premium ClassiXXs is in the absolute elite. It’s fantastic. Although it isn’t made out of resin, it looks as if it was. To be fair, it probably looks a little bit better, because many a time resin models have some mishaps. Either something is sticking out or something is not painted right. Here everything is perfect. I wish that all miniatures would present this level of quality. But enough of me writing – have a look at the photos!



Volkswagen Transporter T3b 1979 (1:43)
by Premium ClassiXXs
Ltd edition of 500 pcs

No comments:

Post a Comment